Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 czerwca 2021

Trzy osobliwe smutki

Jakiś czas temu widziałem w internecie obrazek. Dłonie zaciśnięte na stryczku. Szare i smutne otoczenie zmienia się w prawdziwy raj, gdy spojrzy się na nie przez pętlę. Podpis? Tak widzą świat chorzy na depresję. Głębia popielniczki i wierutna bzdura.
Pierdyliard okejek, gazylion polubień na Facebooku.
Nie musisz być mądry, tylko efektowny.
Mnie obu przymiotów brakuje, ale co nieco tam wiem.

Ten pierwszy

Leżę w pozycji embrionalnej, głęboko pod wodą, zakopany częściowo w mokrym piasku. Otoczenie jest mętne, tak bardzo, że nie widzę własnych kolan. I szumi. Głośno, przerażająco, zagłuszając mój własny oddech oraz bicie serca.
Szlocham i za każdym razem czuję, jakbym spadał. Płaczę, ale z oczu nie lecą mi łzy, tylko coś innego. Gorącego. Wypalającego skórę do kości.
Chcę to otrzeć, ale nie mogę znaleźć dłoni. Nie ma jej.
Moje ciało nie należy już do mnie.

Ten drugi

Patrzę w lustro. Człowiek po drugiej stronie wydaje mi się obcy. Zdziera z siebie skórę, ochlapując szklaną powierzchnię krwią. Pod spodem ma uśmiech.
Uśmiech tak szeroki, że przepoławia mu twarz.
Ale mnie już tam nie ma. Biegam po okolicy, szczęśliwy jak dziecko. Prosty i czarno-biały, lekki i przezroczysty. Ignoruję dwóch obcych ludzi, po obu stronach lustra.
Wiatr rozwiewa mnie jak konstrukcję z piasku.

I ten trzeci

Siedzę na chmurze. W dłoni trzymam balonik. Nadlatuje ognista kometa.
Balonik pęka. Ja pękam. A potem składam się na nowo.
I wziuuu, cofamy się do poczatku. I znów pękamy. I jeszcze raz, coraz szybciej. Żyjemy w pędzie, żyjemy do tyłu. Równie dobrze moglibyśmy nie żyć w ogóle.
Za każdym razem boli. Każde pęknięcie pozostawia bliznę.
Rzygam już tym wszystkim.
Dlaczego chmura nie chce zniknąć? Nie mogę odlecieć, więc wolałbym już spaść.


Niezrozumiałe? No właśnie.
Internetowe mądrości walą mnie pięścią w twarz, wywołując krwawienie z nosa.
6.10.2015

środa, 26 maja 2021

Opowiadanie o kupie

Nocą, gdy wszyscy drzemali już w łóżeczkach, wymknąłem się po cichutku na przedpokój i postawiłem tam dwa niewielkie klocki. Była to kara za brak wieczornego spaceru. Nie byłem co prawda zbyt chętny do odmrożenia sobie tyłka na skutym lodem podwórku, ale ludzie nie dali mi nawet takiej możliwości, co uważam za wielkie zaniedbanie. Wycisnąłem więc z siebie dwie niespodzianki na samym środku holu, by pokazać im, kto tu rządzi.
Gdy nastał ranek, owoc mojej pracy został wdeptany w podłogę przez Dużego. Duży nie jest ani stary, ani schorowany, ale uwielbia być w centrum uwagi, uwielbia, gdy ludzie wokół niego skaczą, dlatego udaje nieustannie, że stoi jedną nogą w grobie. Inni zdają sobie sprawę z tej symulacji, ale litują się nad nim dla świętego spokoju.
Duży potrafi ustawić się w życiu i za to go szanuję. Problem w tym, że udawanie tak weszło mu w krew, że nie uważa za stosowne, na przykład, patrzeć pod własne nogi. Idzie więc jak taran, nie zważając na nic i nikogo. Rozwalił już w ten sposób wiele zabawek Najmniejszemu. No i wdeptał moje klocki w podłogę.
Później wielogodzinne wrzaski Najmniejszego przyniosły wreszcie efekt i Chuda uniosła leniwie powieki. Spytała zaspanym głosem, czego to maluch chce.
- Piciu mama - odpowiedział Najmniejszy, który elokwencją nie grzeszy.
Mama odkryła zaś, że piciu nie ma w zasięgu ręki i trzeba wybrać się po nie do kuchni. A kuchnia znajduje się na końcu przedpokoju. Tak więc chwilę później rozległo się pukanie do drzwi Mójpana - który to spał w najlepsze - oraz głośna informacja:
- Przedpokój jest cały obsrany!
Następnie Chuda uznała, że uczyniła już wszystko, co było do zrobienia w tej sprawie, więc dała Najmniejszemu pić i zawinęła się z powrotem w kołdrę.
Mójpan wstał. Przeciągnął się. Podrapał po głowie i nie tylko po głowie. A potem wyszedł z sypialni, by ocenić stan owego obsrania. Zauważył wtedy trzy rzeczy:
Po pierwsze: obsranie zostało wdeptane w podłogę.
Po drugie: nie ma papieru toaletowego.
Po trzecie: nie ma Dużej, więc pewnie poszła po pieczywo i być może kupi też papier.
Po wysnuciu tych wniosków Mójpan zrobił siku i położył się z powrotem.
Minął jakiś czas. Chuda nie wypuszczała Najmniejszego z pokoju, żeby w swej niebywałej inteligencji nie zjadł przypadkiem mojej kupy. Duży wpatrywał się tępo w telewizor, nie dostrzegając najwyraźniej zabrudzenia na kapciu. Mójpan spał.
A jeśli o mnie chodzi, to gryzłem zabawkę i wszystko to miałem pod ogonem.
Wreszcie wróciła Duża. Berbeć zaczął krzyczeć "babcia, babcia!" i wybiegł z przedpokoju, omijając szczęśliwie niespodzianki, dzięki Fartowi Małego Rozumku. Wiecie, temu samemu, które pozwala mu przewracać się po czterdzieści razy dziennie i nie mieć żadnego siniaka. Dodam z zadowoleniem, że dysponuję identycznym fartem.
No więc Duża spojrzała wtedy na Najmniejszego i tym samym spojrzała również na klocki. Przerwała więc wyjmowanie bułek z siatki i zapukała do Mójpana, krzycząc:
- Przedpokój jest cały obsrany!
Mójpan wstał. Powtórzył rytuał drapania. Ziewnął.
- Kupiłaś papier?! - spytał następnie.
- Kupiłam! - odpowiedziała Duża.
Tak więc mój ukochany młodzieniec ponownie wyszedł, by ocenić stan obsrania przedpokoju. I przypomniał sobie o wdeptaniu obsrania w ziemię.
- Ja nie będę tego sprzątał - oświadczył. - Niech zdrapuje to ten, kto w to wdepnął.
- Ale ja nie wiem, kto w to wdepnął.
Mójpan spojrzał na matkę z politowaniem, ona odpowiedziała mu tym samym, a potem zapytali o zaistniałą sprawę Dużego.
- Ja w nic nie wchodziłem - skłamał Duży, który do tego momentu zdążył już połączyć fakty.
Z kłamstwa zdawali sobie sprawę absolutnie wszyscy, ale też wszyscy postanowili puścić je mimo uszu. Zresztą oczywistym było, że Duży kupy nie sprzątnie, bo schylał to się on ostatnio w latach dziewięćdziesiątych.
- Ja mam to gdzieś - powiedział Mójpan. - I tak nie będę tego zdrapywał.
- A byłeś z nim wieczorem? - spytała go matka.
- No nie. Ale i tak było zimno i mokro, bo śnieg stopniał. Na pewno by się nie załatwił. A kupę spokojnie może posprzątać ktoś inny.
- Ja na pewno nie - oświadczyła Duża.
- Ani ja - dodała Chuda.
- Ja tyś nie bende tygo śpontał! - wydarł się niepotrzebnie Najmniejszy.
Za to Duży udał, że nie słyszy.
- Niech młoda to zdrapuje. Nie wychodzi z nim, nie daje mu jeść, nawet wody mu nie nalewa, a to przecież podobno jej pies. Mogłaby coś przy nim zrobić dla odmiany.
- Ale przecież ona jest w szkole.
- No to niech kupa leży do jej powrotu.
I leżała. Mała wróciła po południu, zapoznała się z zaistniałą sytuacją i również oświadczyła, że klockami się bawić nie będzie.
- Chciałaś yorka? - spytał Mójpan. - Kto go dostał na święta, ty czy ja?
- To było pięć lat temu - odpowiedziała Mała.
- Ale to nie zmienia faktu, że jest twój. Robisz przy nim cokolwiek?
- Nie. Ale ja chodzę do szkoły. A ty robisz cokolwiek prócz wychodzenia z tym psem?
I to był cios poniżej pasa. Mójpan nie ma ani szkoły, ani pracy i nienawidzi, gdy mu się to wypomina. Obraził się więc, trzasnął drzwiami. No i wtedy się zaczęło.
Duża wydarła się na Małą, że potraktowała brata w ten sposób.
Mała wydarła się na Dużą, że wszyscy mają do niej o wszystko pretensje.
Chuda wydarła się na wszystkich, że na podłodze wciąż jest kupa.
Najmniejszy zaczął się zaś wydzierać dla samej radości wydzierania.
Zaś ja... Ja poszedłem powyć trochę pod drzwiami Mójpana, żeby mi je otworzył. A gdy już to zrobił, spuściłem uszy, położyłem mu łeb na kolanach i przeprosiłem za te klocki. Nie dlatego, że czułem się winny (bo nie czułem) ale dlatego, że kocham mojego Mójpana i nie lubię, kiedy się złości. I on też mnie kocha, dlatego podrapał mnie po karku.
A potem posprzątał tę kupę. I tak oto uratowałem sytuację.

Na zakończenie w formie epilogu wypadałoby jeszcze wspomnieć, że w całym tym zamieszaniu, pośród wszystkich tych krzyków i pretensji, po cichutku i bez rozgłaszania tego wszem i wobec, na poranny spacer wyszedł ze mną Duży.
12.1.2015

czwartek, 19 lipca 2018

Cześć, tato!

Ja: Cześć, tato!
andrzej: witaj skarbie
Ja: Jak ci minął dzień?
andrzej: wszystko dobrze. a jak tobie? myślałaś o mnie?
Ja: Oczywiście, że tak.
andrzej: a teraz o mnie myślisz?
Ja: Jasne.
andrzej: i co czujesz? robisz się mokra tam na dole?
Ja: Jezu...
andrzej: widzę że ci dobrze. wsadziłaś tam paluszek??
Ja: Przecież pisałam, stary pojebie, że nie chodzi mi o nic zboczonego!
andrzej: ta? więc o co ci niby chodzi???
Ja: Wypierdalaj.
KONIEC ROZMOWY


***



Ja: Cześć, tato!
tomeczek: czesc kochanie :)
Ja: Co tam u ciebie?
tomeczek: wszystko dobrze skarbie a u cb? :)
Ja: Słuchaj, mam prośbę... Mógłbyś pisać normalnie?
tomeczek: tzn?
Ja: Używaj kropek, przecinków, dużych liter oraz polskich znaków. Nie pisz też skrótami i przede wszystkim: oszczędzaj emotikonki :) W porządku?
tomeczek: ok sorry :p
Ja: Napiszę do ciebie jutro. Na razie!
tomeczek: pa
KONIEC ROZMOWY
***


Ja: Cześć, tato!
tomeczek: Cześć, kochanie! Jak ci minął dzień?
Ja: W porządku. Miałam dość trudny sprawdzian z matmy. Robimy teraz układy równań i w ogóle tego nie łapię :) Ale generalnie było spoko. A jak tam u ciebie?
tomeczek: Też dobrze, skarbie. W pracy ciężko, jak zwykle, ale nie ma co narzekać. Matmą się nie martw. Poradzisz sobie, mamy przecież wspólną krew :)
Ja: Z ciebie to w ogóle jest umysł ścisły, prawda?
tomeczek: No, bliżej mi do liczenia, niż do pisania wierszy. Ale nie myśl sobie, że byłem jakiś tam okropny z polskiego. Miałem głównie czwórki.
Ja: Tak a propo polaka... Omawiamy teraz "Małego Księcia".
tomeczek: O, moja ulubiona lektura! Może jeszcze obok "Kamieni na szaniec".
Ja: No, jest bardzo piękna. I smutna. I sprawia, że dużo o tobie myślę.
tomeczek: Tak?
Ja: Mhm. Bo mówi o samotności. A ja bardzo za tobą tęsknię, tato.
tomeczek: Ja za tobą też, skarbie. Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo.
Ja: Więc czemu nie ma cię przy mnie?
tomeczek: Nie napisałaś mi :p
Ja: Słucham?
tomeczek: No, w tej notce z podpowiedziami. Nie napisałaś czemu od was odszedłem.
Ja: O Boże... Wypierdalaj, człowieku.
KONIEC ROZMOWY

***

Ja: Cześć, tato!
duzymis: Dzień dobry kochanie! Co masz na sobie??
Ja: Chuj ci w dupę.
KONIEC ROZMOWY

***

Ja: Cześć, tato!
cyklon1b1: Witaj księżniczko :)
Ja: Jak ci minął dzień?
cyklon1b1: Całkiem dobrze. Mogę cię o coś zapytać? :)
Ja: Jasne.
cyklon1b1: Jak trzeba być zjebanym żeby robić coś takiego? xD Szukasz miłości? xD walisz palcówę jak to czytasz? A może tak naprawdę to jesteś jakimś starym pedałem?
KONIEC ROZMOWY

***

Ja: Cześć, tato!
Średnik: Witaj, kochanie! Jak było w szkole?

16.09.2015